Półwysep Helski, polskie legendy i morskie skarpetki
Wakacje są doskonałym czasem na noszenie morskich skarpetek, a ich wybór mamy naprawdę zacny! Znajdziesz nasze klasyki, czyli skarpetki z latarnią, ale też zabawne skarpetki z syrenami. Jeśli marzy Ci się odpoczynek na egzotycznych plażach, polecamy słodkie skarpetki z flamingami. W tym roku mamy dodatkowo morską nowość, która uchroni Cię zarówno przed promieniami słońca, jak i deszczem. Bawełniana czapka z daszkiem z falą to prawdziwy must have wakacji. Gdy zaś o urlopie i polskim morzu już mowa, myśli wiodą ku lokalnym legendom. Jedna z nich głosi, że dawno temu, tuż obok obecnego Helu, istniał Stary Hel. Średniowieczne miasto handlowe było znane nie tylko z pełnych sieci, ale i tawern, do których chętnie zaglądali przybysze. Oczywiście przeważali pośród nich handlarze, ale nie brakowało też… piratów. To właśnie ci drudzy tak bardzo zadomowili się w Starym Helu, że zaczęto go nazywać Miastem Piratów. Jednak panowanie korsarzy nie trwało długo. Legenda głosi, że w pierwszy dzień Zielonych Świątek przetoczył się sztorm tak potężny, że zmył miasto z powierzchni ziemi i to zniknęło bez śladu. Najstarsi mieszkańcy Helu wspominają, że podczas burzowych nocy wciąż można dojrzeć wśród fal zarys zakapturzonych postaci. Podobno to duchy piratów, które tak bardzo upodobały sobie polskie wody, że nie chcą już z nich wracać.
Plaża i foki
Bez wątpienia Hel jest wyjątkowym miastem – to koniec lądu, miejsce, gdzie asfalt kończy się piaskiem, a Bałtyk otacza Cię z trzech stron. Kto choć raz tam był, wie, że Hel to nie tylko miejscowość – to stan umysłu. I trochę inny klimat niż reszta nadmorskich kurortów. Pierwsze skojarzenie? Półwysep. Wąski jak spaghetti, a czasem tak zatłoczony, że droga dojazdowa bardziej przypomina parking niż trasę. Ale kiedy już tam dojedziesz – czy to samochodem, pociągiem, czy najlepiej promem z Gdyni – czujesz, że to był dobry wybór. Sam Hel jest kameralny, uroczy i wypełniony nadmorskim klimatem. Jest port rybacki, z którego codziennie wypływają kutry, są rybne knajpki serwujące świeżo wędzonego dorsza albo flądrę na papierze, i są też… foki. W fokarium można podglądać ich codzienne życie, a przy okazji dowiedzieć się, jak wygląda ratowanie tych morskich ssaków, które czasem mylą Bałtyk z drogą do Mielna. W sklepie prowadzonym przez fokarium można też kupić gadżety związane z morskimi stworzeniami, a znaczna część zysków jest przekazywana na rehabilitację i pomoc fokom w powrocie do ich naturalnego środowiska. Ale Hel to nie tylko relaks. To też kawał historii. Wystarczy skręcić do lasu i nagle jesteś w środku dawnej bazy wojskowej – schrony, bunkry, działa z czasów II wojny światowej. Dla fanów militariów to prawdziwy raj. Można wejść do środka, posłuchać przewodnika albo po prostu pospacerować po lesie, który pamięta dużo więcej niż tylko turystów z ręcznikiem pod pachą. No i plaże – szerokie, z jasnym piaskiem, bardziej dzikie niż te w Trójmieście. Jak masz trochę szczęścia (i siły, żeby dojść kawałek od centrum), możesz mieć cały kawałek plaży tylko dla siebie. A zachody słońca? W Helu są magiczne. Bo jak tu nie zakochać się w miejscu, gdzie słońce chowa się za linią morza i otacza Cię tylko szum fal?
Return to blog